Z bicyklu: Może on nie lubi kobiet

Orlen pod Lublinem. Lece do kibla bo trzy espresso z rana chcą znaleźć ujście do Wisły. Ewentualnie gdzie nie bądź do pobliskiej rzeki – bo słaby jestem z geografii i nie wiem z czym się łączą przez porcelane Lublinianie i Lublinianki też. Więc. Wpadam na te stacje, szukam pokoju zwierzeń i widzę drzwi z lustrem. Szarpie klamkę i wpadam na jakiegoś gościa z niewyraźną miną, który przestępuje z nogi na nogę. Pisuar ma kartkę NIECZYNNE/AWARIA a kabina wyraźnie zajęta. Nawet czuć, że… zajęta. Stoję. Gość drepce. Stoję dalej. Kabina zajęta. CZUĆ! Gość drepce. Ja zaczynam dreptać. Patrzę – damska wolna w sumie. Drepcemy sobie obaj. Czuuuuć, że kabina zajęta. Ja nagle patrzę przez te drzwi bo to takie lustro weneckie niby, że od drzwi leci gruba baba. I ona leci prosto do łazienki. Jak już łapała ręka za klamkę to wtedy nie strzymałem i do damskiej – i tylko jak się zamykałem to widziałem smutne oczy tego co dreptał. Zamknąwszy się przystąpiłem błyskawicznie do odcedzania kartofelków. Ledwo zacząłem – szarpanie za klamkę. Raz. Drugi. Trzeci. Kurwa, przecież jak zamknięte to się po trzecim razem na pewno nie otworzy. BACH!

Kurwa. Zgasło światło. A ja leje. Może mi wypadły oczy – ale nie. Zgasło światło. JA LEJE TAK? Leje ale pytanie dokąd. Gdzie. Przez myśl mi przeszło, czy jej przez myśl przeszło, że te drzwi od damskiej to się otwiera jakimś specjalnym kodem jak w NASA? Światła nie ma a ona dalej szarpie za te drzwi. Zebrałem się w sobie i możliwie najgrubszym głosem ryknąłem:
- HALO!
Po drugiej stronie zduszony okrzyk „oprzepraszam” i stała się jasność. Oddałem Polskiej ziemi to co we mnie najcenniejsze do ostatniej kropli, zwilżyłem strudzone dłonie nad umywalką i wyszedłem. Facet przed kiblem jak dreptał tak dreptał i patrzył na mnie wzrokiem, który powalał z łatwością stado byków w Pampelunie. Wyszedłem z części łazienkowej. Baby na Orlenie nie było.

Powszechnie wiadomo przecież nawet z polskiego kina, że jak zajęte jest to wchodzi się tam gdzie pierwsze wolne obok z brzegu. Ale kto by tam babe próbował zrozumieć co ona tam miała na myśli…

{komentarze} {ilekomentarzy}

12 comments on “Z bicyklu: Może on nie lubi kobiet
  1. Hah, ja jestem zdania, że potrzeba fizjologiczna na pierwszeństwo przed konwenansami typu: „to jest męska toaleta, a to damska.” Toaleta to toaleta, jak jest nagła potrzeba, to nie się co zastanawiać :D

    Bardzo zabawna historia…życie to umie pisać scenariusze!

  2. No nie wiem co mnie tu przygnało jakoś tak wskoczyłam se :)
    Ale wiesz muszę Ci powiedzieć że nawet fajnie Cie zainspirowała ta opowieść z kibelka Uśmiałam się…., zadziwiłam ….:) No i koniecznie dodam oczywiście nie w temacie, że Tak!!!! rzeczywiście trudno wyczuć co ta kobieta myślała bo kobiecy umysł to zagadka ;)
    Pozdrawiam

  3. Zgadzam się z tym nade mną? Pode mną? Nie ważne.
    Konieczność załatwienia potrzeby ma pierwszeństwo nad „To męski”, „To damski”.
    W każdym bądź razie damskie zazwyczaj są okupowane przez panie całodobowo, więc zdarza mi się wyskoczyć do męskiego:) Co by tylko był czysty, bo panowie różnie interpretują CZYSTOŚĆ :D

  4. Ha, mnie kiedyś, w kabinie przebywającą, zaskoczyło pukanie do drzwi. Z przekąsem rzuciłam „Proszę!” – a baba weszła. Długo nie mogłam się otrząsnąć. :-)

  5. Ja tam nie bawię się męska, damska, bo kobiety to całe życie spędzą w kiblu przed lustrem żeby się poprawić a ja posikam się na środku :)z całym szacunkiem do mojej płci :P

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>


  • RSS