Sel mi zis pen

Siedzę w gabinecie jak zwykle o tej porze. Wpatruje się jak zwykle w ten obraz co każdy na nim widzi co innego. I słucham Ireny Jarockiej.

10604469_817107898334677_7922790588874189084_o

Wtem dzwoni ten telefon. Odbieram tylko dlatego, że wyświetliło się „Numer prywatny”. Już od roku nikt do mnie nie dzwonił z takiego numeru. Odbieram. W słuchawce jakiś taki quasi męski głos, quasi profesjonalny, quasi wzbudzający zaufanie, quasi angielski. Pomyślałem, że może jakiś licencjonodawca z nowym formatem telewizyjnym. A jak nie z formatem to pewnie się przyjebie o jakąś niezapłaconą fakturę.
Pyta czy może z prezesem. Mówię, że nie może. A czy może z menadżerem. Może. Pyta czy ja jestem menadżerem. Mówię, że jestem. Pyta mnie jeszcze raz czy jestem menadżerem. Mówię, że jestem jeszcze raz. Pyta mnie czy jestem menadżerem podejmującym ważne decyzje. Mówię, że jestem menadżerem podejmującym nawet ważniejsze niż ważne decyzje. To on mnie wtedy pyta czy słyszałem o Goldman Sachs. Ja mu mówię, że ostatnia płyta mnie nie zachwyciła, bo Zenon Martyniuk nie był w najlepszej formie i odłożyłem słuchawkę.

Chciałem sobie zadać pytanie, kto się jeszcze łapie na zakup inwestycji przez telefon od nieznajomego gościa dzwoniącego z prywatnego numeru zza granicy, ale przypomniałem sobie kreskówki – dwa odcinki Wall Street, i jeden Wilka z Wall Street. W sumie zdziwiłem się, czemu nie zadzwonili z tym bezpośrednio na pocztę bo podobno to listonosze kupują w ten sposób akcje licząc na szybkie spłaty kredytów zaciągniętych korzystnie na 32 lata rat.

#GoldmanSachs, #ZenonMartyniuk, #IrenaJarocka, #WallStreet

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>


  • RSS